StudioApps · 11 produktów · PL / DACH / EN / ES
Blog / Sprzedaż

Konfigurator, który sam kwalifikuje zapytania

„Ile kosztuje okno?” to nie jest zapytanie — to początek czterech maili i dwóch telefonów. Konfigurator na stronie ma jedno zadanie: zamienić to w komplet danych, na który da się odpowiedzieć raz.

Opublikowano 26.08.2026  ·  6 min czytania  ·  StudioApps

Problem nie leży po stronie klienta

Producent stolarki dostaje zapytania w rodzaju „proszę o wycenę okien do domu”. Żeby cokolwiek policzyć, handlowiec musi ustalić wymiary, materiał, sposób otwierania, rodzaj szyby, kolor, montaż, termin i kraj dostawy. Każda z tych rzeczy to jedna wymiana maili. Zanim komplet się zbierze, mijają dni, a klient w tym czasie zdążył napisać do trzech innych firm.

Klient nie jest tu winny. On nie wie, że te osiem rzeczy trzeba podać — bo skąd. Zadaniem strony jest go o nie zapytać w sposób, który nie wygląda na formularz urzędowy.

Siedem ścieżek zamiast jednego formularza

W konfiguratorze, który zbudowaliśmy dla producenta z rynku niemieckojęzycznego, jest siedem osobnych ścieżek — bo ktoś, kto szuka drzwi wejściowych, ma inne pytania niż ktoś, kto planuje ogród zimowy. Każda ścieżka prowadzi przez własny zestaw kroków i kończy się kompletem danych, z którego da się policzyć wycenę.

Ścieżki konfiguratora
7
Języki
5
Opcje w bazie
771
Kombinacje sprawdzone
655

Te 655 sprawdzonych kombinacji cen to jest część, o której zwykle się nie mówi, a która decyduje o tym, czy konfigurator nadaje się do produkcji. Przy siedmiu ścieżkach i kilkuset opcjach liczba możliwych zestawień robi się na tyle duża, że kliknięcie w kilka z nich niczego nie dowodzi. Trzeba przejść je maszynowo i porównać wynik z tabelą cen.

Przy tej weryfikacji wyszło dziewięć błędów, które przy ręcznym klikaniu miały małą szansę się ujawnić. Najładniejszy: pole zawierające trzy wartości rozdzielone średnikami było odczytywane jako liczba i cicho zamieniało się w zero — cena wychodziła, tylko była nieprawdziwa.

Pięć języków od pierwszego dnia, nie „w drugim etapie”

Konfigurator działa w pięciu językach od startu. To wygląda na decyzję marketingową, a jest techniczna: dołożenie języka do gotowego konfiguratora oznacza przejście przez wszystkie ścieżki, wszystkie nazwy opcji i wszystkie komunikaty błędów. Zrobienie tego od razu kosztuje niewiele więcej niż jeden język; dołożenie później kosztuje prawie tyle, co zbudowanie od nowa.

Do tego w tej branży doszły cztery programy dopłat obowiązujące w Austrii w 2026 roku, liczone na żywo w trakcie konfiguracji, i cztery warianty rozłożenia płatności na raty. To jest dokładnie ten rodzaj wiedzy, której gotowe narzędzie nie ma i mieć nie będzie.

Co konfigurator robi ze sprzedażą

Nie sprzedaje. To jest najczęstsze nieporozumienie: przy produkcie na wymiar nikt nie kupuje przez internet, bo montaż i pomiar są nieodłączną częścią zakupu.

Konfigurator robi trzy rzeczy: odsiewa osoby, które orientują się w trakcie, że to nie dla nich; edukuje tych, którzy zostają, bo przechodząc przez kroki dowiadują się, co w ogóle wpływa na cenę; i dostarcza handlowcowi komplet, dzięki któremu pierwsza odpowiedź może być konkretna zamiast prosić o uzupełnienie danych.

Uczciwie: nie mamy dla tego wdrożenia liczb „przed i po”, bo klient nie mierzył, jak wyglądały zapytania wcześniej. Mamy natomiast tempo — działające demo powstało w cztery dni od pierwszej rozmowy, na prawdziwych parametrach produktów, a nie na przykładowych.

Jak ułożyć kroki, żeby ludzie ich nie porzucali

Konfigurator przegrywa nie dlatego, że ma dużo pytań, tylko dlatego, że zadaje je w złej kolejności. Cztery reguły, które stosujemy:

  1. Najpierw wybór, który człowiek ma już w głowie. Ktoś wchodzący na stronę producenta okien wie, że chodzi o okna, a nie o drzwi. Pierwsze pytanie ma potwierdzać jego zamiar, nie testować wiedzę.
  2. Trudne pytania w środku, nie na starcie. Wymiary i typ szyby to moment, w którym część osób musi wstać i zmierzyć. Jeśli to jest pierwszy krok, nikt nie wraca. Jeśli czwarty — człowiek ma już zainwestowany czas i wróci.
  3. Cena widoczna, zanim skończy. Widełki albo cena wstępna po kilku krokach trzymają uwagę. Konfigurator, który pokazuje cenę dopiero po podaniu danych kontaktowych, jest odbierany jako pułapka — bo nią jest.
  4. Dane kontaktowe na końcu i tylko potrzebne. Imię i sposób kontaktu. Każde dodatkowe pole na tym kroku kosztuje zapytania.

Bez pomiaru konfigurator jest wiarą, nie narzędziem

Konfigurator warto zbudować tak, żeby zapisywał, na którym kroku ludzie odpadają. W opisywanym wdrożeniu ruch na module konfiguracji jest liczony osobno, z adresem odwiedzającego zamienionym na nieodwracalny skrót — czyli bez przechowywania danych, które pozwalałyby kogoś zidentyfikować.

Ta jedna liczba — na którym kroku urywa się najwięcej ścieżek — mówi więcej niż jakakolwiek opinia o wyglądzie. Jeśli połowa odpada na kroku z wymiarami, to nie jest problem z konfiguratorem, tylko sygnał, że trzeba dać możliwość „nie znam wymiarów, poproszę o pomiar”.

Konfigurator bez pomiaru poprawia się na podstawie przeczuć osoby, która go zamawiała. Z pomiarem — na podstawie tego, gdzie faktycznie ludzie się gubią. Różnica w efektach po pół roku jest duża, a koszt dołożenia licznika jest niewielki.

Dlaczego gotowe wtyczki tu nie wystarczają

Pytanie pada zawsze: przecież są gotowe konfiguratory do wykupienia, po co budować własny. Odpowiedź nie brzmi „bo nasz jest ładniejszy”. Brzmi tak:

Każda z tych trzech rzeczy z osobna dałaby się jakoś obejść. Wszystkie naraz oznaczają, że obchodzenie zajmuje więcej pracy niż zbudowanie.

Skąd wziąć 771 opcji, żeby się nie pomylić

Konfigurator jest tak dobry, jak dane, które go zasilają. Przy siedmiu ścieżkach i ośmiu kategoriach produktowych w bazie znalazło się 771 opcji i 621 zdjęć produktów. Przepisanie tego ręcznie z materiałów klienta byłoby pracą na tygodnie i skończyłoby się literówkami w cenach.

Dane pobraliśmy maszynowo z materiałów źródłowych producenta, a potem sprawdziliśmy wynik: 655 kombinacji przeliczonych i porównanych z cennikiem. To jest kolejność, którą warto zapamiętać — maszynowo wprowadzić, maszynowo sprawdzić. Ręczne wprowadzanie i ręczne sprawdzanie to dwa razy ta sama praca i dwa razy ta sama szansa na pomyłkę.

Kiedy warto

Macie podobny problem?

Opiszcie proces, który Was spowalnia. W odpowiedzi dostaniecie ocenę, czy warto budować, orientacyjny koszt i czas. Bez prezentacji handlowej.

Napisz do nas