Klient rezerwuje sam, dostaje przypomnienie dzień wcześniej, a Państwo przestajecie tracić okienka na odwołaniach w ostatniej chwili.
W Wiedniu pracujemy na miejscu — możemy spotkać się osobiście i pokazać, co budujemy.
Towarem jest godzina. Nie da się jej nadrobić ani odłożyć na półkę — okienko niewykorzystane o siedemnastej przepada na zawsze.
Spotkania zdalne zdjęły granice — można przyjmować osoby z całej Austrii i z Polski. Rzadko kto to komunikuje.
Adresy działające na żywo — można wejść i sprawdzić.



Wystarczą dwa–trzy zdania. Odpowiadamy w ciągu jednego dnia roboczego, bez prezentacji handlowej i bez dzwonienia co trzy dni.
Do Wiednia przyjeżdżamy — jeśli wygodniej omówić projekt na miejscu, napiszcie o tym w wiadomości, a umówimy spotkanie u Państwa. Pokażemy wtedy działające strony, które zbudowaliśmy, i to, co dałoby się zrobić u Was.
Mam stałych klientów, umawiamy się wiadomościami i to działa.
I zostaje. Kalendarz jest dla nowych osób i dla tych, którzy piszą wieczorem — czyli dla tych, których dziś Państwo nie widzą, bo nie zadzwonili.
Przedpłata odstraszy ludzi.
Nie musi jej być. Można ją włączyć tylko dla nowych albo tylko na pierwsze spotkanie, albo wcale — samo przypomnienie dzień wcześniej zwykle wystarcza, żeby odwołania przychodziły z wyprzedzeniem.
U mnie to delikatna sprawa, nie chcę zapisów jak do fryzjera.
Strona nie musi niczego ujawniać. Rezerwacja może nie pytać o powód, potwierdzenie może nie mieć nazwy gabinetu w tytule, a sama strona może być spokojna i bez nachalności.
Mam już stronę, nie chcę jej wymieniać.
Nie trzeba. Rezerwację da się dołożyć do strony, która już działa — jako osobna podstrona albo część wstawiona w istniejącą.
Skąd nowi klienci trafią na moją stronę?
Z wyszukiwarki, bo ludzie szukają konkretnej pomocy w konkretnym języku; z polecenia, gdzie strona rozstrzyga, czy ktoś się odezwie; oraz od tych, którzy już byli. Strona nie robi ruchu z niczego — sprawia, że ten, kto już Państwa znalazł, faktycznie się umówi.
Kto to będzie prowadził? Ja się na tym nie znam.
Grafik, ceny i opisy zmienia się jak wpis w kalendarzu w telefonie. Nie trzeba niczego programować ani nikogo wołać do drobnej poprawki.
To pewnie kosztuje więcej, niż mi się zwróci.
To da się policzyć wcześniej: ile spotkań przepada miesięcznie przez odwołania w ostatniej chwili i ile kosztuje jedno. Napiszcie te dwie liczby, a odeślemy rachunek — również wtedy, gdy wyjdzie na to, że nie warto.